Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem radnym od 4 lat. Wiele zrobiłem dla naszej społeczności, bo bardzo mi na niej zależy. Jestem organizatorem i pomysłodawcą Potańcówki Żoliborskiej, Mapy Warszawskich Rzemieślników, mnóstwo moich projektów przeszło w budżecie partycypacyjnym. A przecież mogę zrobić jeszcze o wiele, wiele więcej. Dlatego zdecydowałem się kandydować po raz drugi, z ramienia stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Bo przecież jest jeszcze tyyyyle do zrobienia. Trzeba uporządkować miejsca parkingowe na Żoliborzu, otworzyć parking „widmo”, zapewnić dzieciakom miejsca w żłobkach i przedszkolach, musimy też pamiętać o naszych Seniorach. Nie każda część Warszawy musi być dogodna dla lobby samochodowego, pamiętajmy o pieszych, ale również o małych mieszkańcach jak ptaki, jeże i inne dzikie zwierzęta.

Żoliborz powinien pozostać przyjazny i zielony, nie dajmy go rozjechać. Dbajmy o parki. Można uratować jeden z najstarszych klubów sportowych Marymont, odrestaurować go i zamienić się w centrum sportu. Można by jeszcze…Tak wiele pomysłów ciśnie mi się pod pióro, że nie starczyłoby tu dla nich miejsca. Jeżeli dacie mi znowu szansę, żebym mógł działać w Waszym imieniu, drodzy moi żoliborscy Sąsiedzi – OBIECUJĘ, że dam z siebie wszystko.

GŁOS ODDANY NA RADNEGO KONRADA SMOCZNEGO NIE BĘDZIE GŁOSEM ZMARNOWANYM. SĄSIEDZI – GŁOSUJĄC NA MNIE, GŁOSUJECIE NA SAMYCH SIEBIE!

Konrad Smoczny

Kandydat do Rady Dzielnicy z okręgu 1 - Żoliborz Dziennikarski, Marymont-Potok

Lista 23 - miejsce 1

Od urodzenia żoliborzanin. Radny z ramienia MJN, przewodniczący Komisji Kultury. Pomysłodawca Żoliborskiej Potańcowki, Warszawscy Rzemieślnicy i Miejsc Przyjaznym Psom. Aktywny miłośnik Żoliborza, walczący z nielegalnymi reklamami, parkowaniem i niszczeniem zieleni. Prowadzi blog – Żoliborz Moje Miasto oraz profil na fb Żoliborz nie potrzebuje reklamy.

 

Są miejsca na mapie i są miejsca w sercu. Czym się różnią? W tych pierwszych przypadkowi ludzie robią przypadkowe rzeczy dla własnej kariery. W tych drugich mieszkańcy związani wspólnym celem nie dopuszczają przypadkowych ludzi do władzy. Bo wiedzą, że władza to nie kariera, ale służba. Dla własnej społeczności, dla innych ludzi, dla nas wszystkich.

Żoliborz to moje miejsce w sercu. Jest we mnie tak wrośnięty, jak ja w niego. Tu się urodziłem, tu od pokoleń mieszka moja rodzina. Teraz ja tu także tworzę moją własną. Ja, moja żona, nasze dwa psy. Jestem stąd i nigdzie się nie wybieram. Chcę, żeby mój świat był piękny i przyjazny, aby był miejscem, gdzie dobrze jest żyć. Młodym i starszym, rzemieślnikom i hipsterom, przyjaciołom i przybyszom. Wszystkim. Bo to jest nasze wspólne miejsce. Tworzymy go każdego dnia, mówiąc sobie „Dzień dobry!”, mijając się na znajomych ulicach, kupując bułki, spacerując po parkach, jedząc wegańskie naleśniki i niewegańskiego schabowego ( co kto lubi i uznaje za słuszne), patrząc wieczorem na rozświetlone okna, za którymi mieszkają żoliborzanie, nasi sąsiedzi. Wspieramy się nawzajem. Właśnie tym powinna się zajmować polityka – powinna być dla ludzi, w ich imieniu i z nimi tworzona. Nie przez zewnętrznych, partyjnych karierowiczów, ale przez tych z nas, dla których to miejsce jest najważniejsze, którzy są kością z kości tej dzielnicy.